Przywiane z Wysp Owczych: Detoks po farersku!

Przywiane z Wysp Owczych: Detoks po farersku!

nauka to podróż...

W klimacie gdzie krzywa średniej rocznej temperatury przypomina constans, zaskoczyło mnie, że tubylcy odwiedzają serwisy pogodowe.. 

Pięć lat temu, będąc świeżo upieczoną imigrantką, wielokrotnie roześmiana do rozpuku, mówiłam, że mija się to z celem, gdyż 30C upały jeszcze nigdy nie nadeszły. Jednak zmiana nadeszła szybciej niż się spodziewałam i także ja zaadaptowałam ten zwyczaj, który stał się częścią mojej dziennej rutyny. Bez dwóch zdań odkrycie, że nie temperatura jest tutaj istotna, ale prędkość i kierunek wiatru, ułatwiło mi życie na Farojach

Niezaprzeczalnie jedną z lepszych taktyk asymilacyjnych jest stanie się w pewnym rodzaju „kameleonem”.  Z pewnością umiejętne wtopienie się w otoczenie, poprzez naśladowanie zachowania tubylców, może w wielu kwestiach uratować nam życie i na pewno wiele nauczyć.

CZAS NA DETOKS!

Tak więc, idąc za kolejnymi śladami Farerów postanowiłam również poświęcać więcej czasu samej sobie, swoim najbliższym, a także własnym przyjemnościom. Nadszedł mój CZAS NA DETOKS!

Zapewne większość z Was, w tym momencie, pomyślała o ponadprzeciętnej fizycznej metamorfozie, zrzuceniu 20kg i pobiciu rekordu Guinnessa. W rzeczywistości wyglądało to trochę inaczej…

Jak większość przyjezdnych, tak i ja potraktowałam Wyspy Owcze jako odwyk od wcześniejszego życia. Przyjechałam z sama już nie wiem jakimi, wyobrażeniami nadchodzącej zmiany, która bez wątpienia nie przypominała tych z hollywoodzkich ekranizacji.

W zasadzie to farerski detoks przybiera inną formę. Nie trzeba nic specjalnego w tym kierunku robić, bowiem zwykłe czynności dnia codziennego nas oczyszczają. Jeżeli jesteśmy gotowi i otwarci na to co nowe, zmiana sama nastąpi.

Faroe Islands rock texture

ŻYCIE PO FARERSKU

STAŁĄ RZECZĄ JEST CIĄGŁA ZMIANA

To nie mit, że w ciągu jednego dnia można doświadczyć czterech pór roku. A co więcej, zwykle wiadomo jak się ubrać, przede wszystkim nastawiając się na deszcz i silny porywisty wiatr. Jak tylko pogoda jest nieco odmienna, to należy traktować to jako milą niespodziankę.

CISZA SYMFONIĄ

Podczas pobytu na Wyspach jeszcze bardziej pokochałam dźwięki natury – zwłaszcza te w czasie sztormów. Podczas gdy natura pokazuje co potrafi, ja w ciszy siedzę wygodnie w fotelu, z kubkiem gorącej, aromatycznej herbaty. Właśnie wtedy dźwięki hulającego wiatru w polu i deszczu stukającego w szyby, stają się w pewnym sensie symfonią dla moich uszu.

POCZUCIE CZASU

Bez wątpienia trzeba podkreślić, że tempo życia na Wyspach jest wolniejsze. Właściwie to mało kiedy widać spieszących się ludzi. Wszech i wobec panuje powszechne poczucie, że zawsze na wszystko ma się czas…

Ciekawostką jest również, że poza urodzinami, rocznicami, czy np. spotkaniami biznesowymi, mało kto tutaj planuje spotkania. Wizyty są głownie niezapowiedziane i spontaniczne. A jeżeli już jakimś cudem doszło do umówienia konkretnej daty i godziny, to nie spodziewajmy się , że farerski gość pokaże się na czas. 

TU I TERAZ

Poprzez moją codzienną praktykę joggingu i spacerów zrodziła się we mnie fascynacja farerską przyrodą, ze szczególną uwagą poświęconą niebu. Zaciekawiona tak szybko zmieniającymi się warunkami pogodowymi na Wyspach, chciałam za każdym razem uwiecznić te ulotne chwile.

Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że w życiu należy celebrować każdy moment. Niekoniecznie oznacza to chodzenie z telefonem i fotografowanie czegokolwiek, ale właśnie o pozostawienie go w domu, by w spokoju móc rozglądnąć się dookoła. 

Od tej pory wychodząc na spacer, czy poranny jogging nigdy nie biorę ze sobą żadnej elektroniki. 

Takie proste, a jednak często trudne do wykonania! 

Sunset in Saksun in the Faroe islands

BLISKOŚĆ NATURY

Bezcenne uczucie poczucia wolności! Wystarczy tylko wysunąć nogę poza próg domu i już się jest w górach.

KLUB MORSA

Długo wzbraniałam się przed kąpielą w Oceanie. Dopiero po dwóch latach mieszkania na Wyspach, za namową duńskich znajomych, odważyłam się zamoczyć stopę w Atlantyku. Od tego momentu nie potrafię przestać zażywać chłodnych kąpieli morskich. 7C woda gwarantuje  cielesne i duchowe orzeźwienie, a ponadto dodaje energii na cały dzień.

SZACUNEK DLA…

siebie nawzajem i wszystkiego co nas otacza.

MNIEJ, ZNACZY WIĘCEJ

Domeną skandynawskiej architektury jest minimalizm i prostota, z naciskiem na jej jakość. Podobnie ma się sprawa i na Wyspach Owczych.

W większości farerski styl i wnętrza domostw są jasne, by kumulować jak najwięcej światła, ponieważ pogoda nie sprzyja spędzaniu czasu na zewnątrz. Z uwagi na fakt , że farerskie rodziny są bardzo liczne, ważnym aspektem jest przestronność budynków.

BĄDŹ PRZYGOTOWANY

Każda gospodyni jest przygotowana na ewentualną zmianę pogody lub nieoczekiwanych gości. Dlatego we wszystkich farerskich domach znajduje się dodatkowa zamrażalka, gdzie przechowuje się farerskie przysmaki, baraninę, czy owoce morza oraz tak istotny chleb czosnkowy. Ponadto w domu zawsze znajduje się czarna herbata, kawa i słodycze w razie niezapowiedzianych wizyt.

RODZINA

Dla wyspiarzy najważniejsza była, jest, będzie rodzina i najbliżsi przyjaciele. 

Z podziwem wielokrotnie obserwowałam, jak ważne spotkania biznesowe były przerwane, ponieważ do jednego z obecnych zadzwoniło jego dziecko.

TWORZENIE

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak utalentowaną muzycznie nacją. Jest to kraj, gdzie prawdopodobnie na 1km2 przypada najwięcej muzyków. Bezsprzecznie farerskie zamiłowanie do muzyki sięga dawnych czasów i tradycji tańca korowodowego.

Śpiew nie jest jedynym rodzajem sztuki, w którym Farerzy tak licznie się rozwijają. Wiele osób maluje, robi na drutach, tworzy filmy, czy pisze.

Niewątpliwie życie na Wyspach Owczych uwrażliwia, a wsparcie najbliższych dodaje sił, by rozwijać się artystycznie.

Z perspektywy czasu zauważam, że aby wewnętrzna transformacja /detoks mogł się dokonać, nie koniecznie trzeba kupić bilet na koniec świata. Zgadzam się, że mieszkanie na Wyspach Owczych może wspomóc proces, gdyż poczucie izolacji od kontynentu, izolacji od problemów, bliskość natury są bardzo namacalne i mogą nam pomóc skupić się na swoim wnętrzu. 
Jednakże nawet czasowa zmiana otoczenia (wyjazd w góry) może zdziałać cuda.

Jest to drugi artykuł z serii   „Przywiane z Wysp Owczych”. Pierwszy z nich o tytule „Dom w stylu Hobbita” grzecznie czeka na Ciebie pod podanym linkiem.

Pozdrawiam / Klaudia Borowiec

BIBLIOGRAFIA:

Własne obserwacje

ZDJĘCIA:

Własne archiwum
Jok Photography



1 thought on “Przywiane z Wysp Owczych: Detoks po farersku!”

  • Byłem i tego doświadczyłem. Wszystkich zachęcam do odwiedzenia kraju Farerczyków. Spokój duszy i ciała zapewniony. Pozdrawiam Bogdan Borowiec.

Pozostaw odpowiedź Bogdan Borowiec Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *